sobota, 22 lutego 2014

Moja recenzja kremu BB z UnderTwenty +co tam u mnie

Hej!
 Na początek muszę wyjaśnić wam dlaczego tak długo mnie nie było. W ciągu ostatniego miesiąca dwukrotnie znalazłam się w szpitalu. Znowu chodziło o nieszczęsną kontuzję, której od dłuższego czasu nie mogę się pozbyć. Kiedy wróciłam do domu czułam się strasznie dziwnie. Przywykłam do codziennej, szpitalnej rutyny. Znałam wszystkie pielęgniarki z imienia a one mnie. Niestety nie miałam wtedy dobrego dostępu do Internetu i nie mogłam pisać postów. Teraz kilka tygodni posiedzę w domu wiec mam nadzieję, że uda mi się nadrobić stracony czas (i opuszczone lekcje:(  ).  Mimo dużej ilości wolnego czasu w ogóle nie miałam weny do czytania. Zaczęłam książkę pt. ,,Przez burzę ognia", ale jakoś mnie do niej nie ciągnie.
 Jeśli chodzi o kosmetyki wyhamowałam trochę z kupowaniem coraz to nowych, ale cały czas testuje i sprawdzam te, które posiadam. Krem BB z Under Twenty używam już więcej niż 5 miesięcy i mam na jego temat swoje zdanie.
 Zacznijmy od obietnic producenta:
Multifunkcyjny, antybakteryjny krem BB czyli lekki krem + puder, równomiernie nawilża, matuje, wygładza skórę, maskuje niedoskonałości, długotrwale wygładza koloryt skóry, nadaje naturalny wygląd.
 Cena: 13.99zł
 Dostępność: każda drogeria
 Gama kolorystyczna: Niestety jest niewielka. Dla mnie odcień 01 jest za jasny a 02 za ciemny. Muszę mieszać te dwa kremy żeby uzyskać idealny kolor.
 Pojemność: Jest dość duża bo tubka zawiera aż 75ml.
 Krycie: Jest raczej średnie, ale daje sobie radę:)
 Konsystencja i aplikacja: Konsystencja jest bardzo dobra ponieważ krem ani nie jest rzadki ani gęsty. Aplikacja jest przyjemna i wygodna natomiast bardzo łatwo powstają SMUGI.
 Wykończenie: Nie jest niestety do końca matowe. Twarz świeci się i przez to ma niby wyglądać naturalnie.
 Trwałość: Myślę, że to jest idealna alternatywa dla dziewczyn które chodzą do szkoły ponieważ podkład nie wytrzymuje więcej niż kilka godzin. Oczywiście po przypudrowaniu efekt jest bardziej długotrwały.
Moja ocena: 4/5
Moja ogólna opinia: Bardzo lubię ten krem, ponieważ jest lekki mimo tego, że kryje. Zawsze nakładam na niego puder. Nie wytrzymuje całego dnia, ale mi wystarcza. Przystępna cena, duża pojemność, wygodne opakowanie, przyjemna aplikacja, znośne krycie. Czego chcieć więcej.

Dajcie znać czy ta notka kosmetyczna wam się przydała.
To tyle. Papa
TheMadlenia

piątek, 7 lutego 2014

Inspiracje, moda i gadżety - grudzień'13/styczeń'14

Cześć!
 Dzisiaj przychodzę do was z postem o moich inspiracjach z przełomu grudnia 2013 i stycznia 2014. Trochę się zmieniło od ostatniej notki z tej serii. Tradycyjnie będę się kierowała kategoriami, które sobie wyznaczyłam. To bez zbędnych wstępów przejdźmy do sedna sprawy.
 1. Książka: Ostatnio przeczytałam ,,Małego księcia" , który był lekturą obowiązkową. Wiem, że w wielu szkołach jest to lektura szóstych klas i uważam, że jest nieodpowiednia do omawiania w gimnazjum. Książka średnio mi się podobała, ale nie chcę się rozgadywać na temat fabuły, ponieważ większość z was na pewno ją zna. Jeśli chodzi o czytanie dla przyjemności sięgnęłam po Pretty Little Liars 1 Kłamczuchy. Poprzedni post to recenzja tej pozycji.
 2. Film: W ciągu ostatnich dni obejrzałam kilka filmów. Najpierw po raz kolejny zobaczyłam bajkę pt. Kraina Lodu. To najlepszy animowany film ostatnich miesięcy. Ciekawa historia, dużo piosenek i humoru. Polecam. Świetna rozrywka dla rodziny. Obejrzałam również ,,Meridę waleczną". Myślę o tej bajce to samo co o poprzedniej. Wreszcie udało mi się zobaczyć ,,Avatar". Niesamowite efekty, dobra fabuła i aktorzy. Naprawdę dobry film. jeszcze ,,Spadkobiercy". Szczerze mówiąc zawiodłam się na tym filmie, bo wydawał się być ciekawy natomiast trochę mnie zanudził.
 3. Piosenka: Ostatnio non stop słucham Juliet Lawsona. Fajne, taneczne rytmy, spoko tekst i teledysk. Zwariowałam na punkcie piosenki Jasona Derulo pt. Talk dirty . Super rytmy a jako (w pewnym sensie zawieszona z uwagi na kontuzję) tancerka bardzo zwracam na to uwagę.
4. Gadżet: Zdecydowanie moje nowe słuchawki Philips.
Mam dokładnie taki model tylko fioletowe :D
Dla mnie wystarczająca jakość dźwięku, uniwersalne wejście i dobry desine a to najważniejsze hehehe (żartuje oczywiście XD ).
5. Ulubiona część garderoby: Myślę, że w tej zimy królują tego typu sweterki
+ zwykłe jeansy skiny. To mój codzienny, wygodny zestaw.
6. Przysmak: Koktajl z kiwi, jabłkiem, bananem i sokiem jabłkowym. Wbrew pozorom to świetny sposób na drugie śniadanie lub podwieczorek. Polecam spróbować.
7. Napój: Herbatka Lord Nelson z Lidla o smaku cytryny z pieprzem. Co prawda i tak dodawałam cytrynę. Ogólnie pyszna alternatywa na zimowe wieczory.

To by było na tyle w tych ulubieńcach. Mam mnóstwo pomysłów na nowe posty więc czekajcie z niecierpliwością. Jeśli nie chcesz przegapić żadnego wpisu ZAOBSERWÓJ  mojego bloga.
Papa
TheMadlenia

sobota, 1 lutego 2014

Recenzja książki, pt. ,,Pretty Little Liars 1 Kłamczuchy"

Hej!
  Dawno nie było niczego o książkach, a ja cały czas coś czytam. Do tej pory sięgałam tylko po fantastykę, głównie książki antyutopijne. Ostatnio przeczytałam coś z innej bajki a mianowicie Pretty Little Liars część pierwsza czyli Kłamczuchy. Jest to lektura o tematyce kryminalnej, ale głównie dotyczy problemów nastolatek. UWAGA! Będę trochę spojlerować.
  Wszystko zaczyna się w momencie zaginięcia Alison, jednej z pięciu przyjaciółek. Po trzech latach, dziewczyny nadal nie odnaleziono. Spencer, Aria, Emily i Hanna musiały żyć własnym życiem. Przestały się już blisko przyjaźnić.
  Od jakiegoś czasu wszystkie dostają tajemnicze smsy i emaile od niejakiego ,,A". O tym p czym pisał tajemniczy nadawca nie wiedział nikt oprócz zaginionej Ali. Każda z dziewczyn miała jakieś problemy i komentarze do tego znajdowały się w treści tajemniczych wiadomości.
 Aria poznała w barze starszego od niej mężczyznę, z którym nawiązała 'bliższą relację'. Później okazało się, że jest to jej nowy nauczyciel angielskiego.
  Spencer romansowała z chłopakiem siostry, Melissy i przez o ma z nią na pieńku. Oprócz tego ciągle ze sobą rywalizują i walczą o uznanie rodziców.
  Emily nie jest pewna czy chce poświęcić całe życie pływaniu. Poznaje też nową koleżankę, która sprawia, że dziewczyna zrywa z chłopakiem.
  Hanna zaczyna kraść. Nie przyznaje się do tego. Jej mama aby uniknąć konsekwencji związanych z wykroczeniem córki uwodzi policjanta. Dziewczyna ma też problemy żywieniowe. Najpierw się opycha jedzeniem a potem wymiotuje.
  Pod koniec pierwszej części jest opisane pewne niespodziewane wydarzenie ale tego wam nie zdradzę.
  Książka bardzo mi się podobała. Lekko napisana. Co prawda nie jest w pierwszej osobie (a książki napisane w takiej formie najbardziej lubię) ale równie szybko i przyjemnie mi się ją czytało.  
  Stworzono również serial na podstawie serii Pretty Little Liars. Do tej pory wyszły 4 sezony. Może kiedyś wrzucę wam recenzję, ponieważ kończę pierwszy sezon. Równocześnie oglądałam serial i fajnie było wyłapywać sobie różnice między książką a ekranizacją serii.

Tutaj jeszcze kilka zdjęć z serialu:


To tyle. Koniecznie dajcie znać co myślicie o takich krótkich recenzjach.
Do następnego. Papa

* Przepraszam za tak długą nieobecność ale miałam problemy zdrowotne:(
Ale już jestem:)